NIE MATURA, LECZ…

NIEDZIELNA MINIATURA

Ten wspaniały miesiąc maj dobiega końca, dla jednych jest to powód do radości, dla drugich wręcz przeciwnie. W tym okresie możemy wyróżnić dwa typy ludzi: maturzystów i studentów. Z pewnością każdy chciałby znaleźć się teraz na miejscu tych pierwszych, właśnie kończą matury i zaczynają swoje najdłuższe wakacje życia. Ach, kiedy to było… Dla tych drugich zaczyna się ciężki okres – kolokwia zaliczeniowe, egzaminy, sesja, koniec semestru. Chciałabym być teraz maturzystką i korzystać z tej pięknej pogody, opalać się na słońcu i nie przejmować tym, że zaraz czeka mnie masa egzaminów do napisania.

Z drugiej strony, oni już za niecały rok będą przeżywać tą samą mękę co my, więc w sumie, niech sobie teraz trochę odpoczną i naładują baterie na jeszcze gorsze doświadczenia niż matura. Bo w sumie sesja, to taka mini matura, tylko nawet trudniejsza. Cóż mi pozostaje? Życzyć sobie samej i wszystkim studentom powodzenia w nauce, może jednak nie będzie tak źle i weźmiemy książki do ręki wcześniej niż jeden dzień przed egzaminem?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s