ROWER, AUTO CZY MOŻE TRAMWAJ? – JAK NAJLEPIEJ PRZEMIESZCZAĆ SIĘ PO ŁODZI ?

„Łódź, kur..” To zdanie podsumowujące nasze kochane miasto jest jak najbardziej trafne. Codziennie jadąc czy to na uczelnie, czy do centrum, słyszę ten zwrot  kilkanaście razy. Zadajmy sobie pytanie – czym najlepiej przemieszczać się po Łodzi? I tym problemem postaram się dzisiaj zająć, dając – ostrzegam – bardzo subiektywny werdykt.

Może na pieszo? A może rowerem?

56d72269711f4_o

Źródło: lodz.naszemiasto.pl

Rower miejski

Nie oszukujmy się. Łódź jest jednym z największych miast w Polsce, co powoduje gigantyczne korki w godzinach szczytu. Przez to człowiek denerwuje się i szuka optymalnego rozwiązania dostania się w miejsce docelowe w jak najkrótszym czasie. W Łodzi czegoś takiego nie da się zrobić. Jest natomiast pomysł na to, jak przedostać się przez korki. Mianowicie, można się przejść, lub przejechać rowerem. Oczywiście nikt o zdrowych zmysłach nie będzie szedł do pracy na godzinę 8:00, gdzie trasa wynosi około 15 km., bo to by było porównywalne ze sportem wyczynowym. Natomiast rower – to już jest inna rozmowa. Jak mamy ochotę i chęć jeżdżenia po tym jakże wspaniałym mieście (tak naprawdę to nie) rowerem, to pewnie zadacie pytanie, gdzie najlepiej kupić rower. Odpowiedź brzmi: nigdzie. W naszym mieście jest około 70 punktów z rowerami miejskimi, co mnie osobiście bardzo cieszy. Jest jedno „ale” – musimy zapłacić za wynajem. Pierwsze dwadzieścia minut jest darmowe, następnie za godzinę zapłacimy złotówkę, a za kolejne już dwa złote, więc to chyba nie jest fortuna, prawda? Mamy jednak drugą stronę medalu. Rowerem nie pojedziemy do pracy w zimę. I tu jest problem. Nasz klimat daje rowerom nie tyle co minus, ale delikatne utrudnienie, co niektórym rowerowym maniakom i tak nie przeszkadza. Moim zdaniem jest to nieodpowiedzialne – jeździć rowerem po zlodowaciałej drodze.

To może komunikacja miejska?

58c6e94590984_o,size,969x565,q,71,h,4a256b

Słynny łódzki tramwaj, zdjęcie koloryzowane

Jeśli opcja A, czyli rower nie przypadła do gustu, to przed szereg wychodzi opcja B – czyli jazda komunikacją miejską. Ileż każdy z nas miał przygód w tramwaju, czy autobusie, kiedy kierowca pojazdu grzał w lato, a  w zime nie uruchamiał grzejników. Jak często mogliśmy poznać prawdziwy zapach naszego miasta, poprzez przejażdżkę w piękny letni dzień tramwajem? Pewnie mnóstwo razy. Ale czy warto się nią przemieszczać? Otóż w jakimś stopniu tak, bo pomimo tego, że wcześniej wymienione wady odpychają – moim zdaniem jest ona bardzo opłacalna. Jeżeli załóżmy jedziemy z Teofilowa na wydział filologiczny (lokalizacje podane losowo), to komunikacją jedziemy około 50 minut, co i tak nie jest złym wynikiem, ponieważ jedziemy przez całe miasto. Za bilet w jedna stronę zapłacimy 2.20 zł co też nie jest jakimś sporym wydatkiem. Dodatkowo każdy tramwaj i autobus jest wyposażony w biletomaty, więc nie musimy się martwić o to, czy akurat kiosk przy przystanku będzie otwarty i czy będą w nim bilety.  Dla ludzi starszych komunikacja miejska jest bezpłatna co też daje ogromnego plusa MPK. Warto jeszcze powiedzieć o łódzkim wynalazku, mianowicie o migawce. Migawka to takie coś, co działa jak bilet miesięczny. Jest elektroniczna i bardzo ładnie zrobiona. Mieści się do portfela więc nie musimy się o nią martwić. Miesięczne doładowanie migawki na wszystkie linie kosztuje 45 zł a jak jesteśmy z okolic łodzi to płacimy 54 zł. Co najlepsze, jak mamy migawkę aglomeracyjną, to po Łodzi i najbliższych okolicach możemy jeździć pociągami. Dla mnie bomba.

Co nam jeszcze zostało? No tak – samochód.

I przyszła porą na prawdziwą truskawkę na torcie, jakby powiedział to opinionista Hajto. Samochód. Poruszanie się po Łodzi samochodem to z jednej strony dobry ruch, z drugiej przekleństwo. Dlaczego? Po pierwsze Łódź = korki. I to przez duże „K”. W Łodzi już po godzinie piętnastej w centrum jest nie do wytrzymania. Wszystko stoi.  Remont trasy W-Z miał to ułatwić, ale oddając tunel tylko do ulicy Kilińskiego niewiele się zmieniło. Prace trwające blisko dwa lata pozwoliły kierowcom na skrócenie trasy o trzy minuty. Dla mnie, jest to najlepszy żart jaki poznałem do tej pory. Po drugie – ceny benzyny. Patrząc na to jak ostatnio ceny benzyny poszły w górę, to myślałem że się przeżegnam. W tym tygodniu najtańszą benzynę widziałem na stacji Shell za 5.05 zł za litr. Przecież to jest jakaś paranoja zwłaszcza dla studenta. Ale oczywiście jest druga strona medalu. Komfort jazdy. To my ustalamy jak dojechać w wybrane przez nas miejsce, nie jesteśmy od nikogo uzależnieni. Nie musimy się przesiadać tylko jedziemy swoją wyznaczoną trasą. Do tego nie jedziemy z tysiącem ludzi tylko sami ewentualnie z 4 znajomych (w zależności od samochodu). Ogromną zaletą samochodu w tym zestawieniu jest jego posiadanie, ponieważ jeżeli wracamy w nocy z imprezy to oczywiście są autobusy nocne, które są co godzinę, albo mamy dobrego kolegę, który nas zawiezie do domu. Co zrobić jeżeli takiego kolegi nie mamy? Samemu nie pić i jechać do domu autem. Uwierzcie mi, bez alkoholu da się bawić.

Podsumowań nadszedł czas…

Patrząc na te trzy opcje i patrząc na wszystkie za i przeciw mogę odpowiedzieć tylko za siebie i mimo wszystko wybieram samochód, ponieważ jest to Panda, a to jest najlepsze autko na świecie. A tak poważnie, to stoi za tym tylko jeden argument. Wolę jechać swoją drogą i swoim samochodem, niż tułać się w tramwaju czy autobusie. Pewnie nie spodobała się argumentacja, ale pamiętajcie. To jest wybór człowieka, który ma 23 lata i lubi jeździć autkiem, nawet w korkach.

Źródła:  dzienniklodzki.plzdrowie.wprost.plmigawka.lodz.plmotofakty.pl Zdj: wikiwand.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s