FRAGMENT MĘSKIEJ RZECZYWISTOŚCI OKIEM KOBIETY

Charyzma, oryginalność i pracowitość to cechy, które bez wątpienia determinują sukces w dzisiejszym świecie. Emilia Karwowska studiuje i pracuje, jednak nie jest to zwykła praca. Ta delikatna kobieta osiągnęła spełnienie na płaszczyźnie najmniej dla niej spodziewanej.

Niewielu młodych ludzi garnie się do pracy, tym bardziej pracy fizycznej, a Ty wybrałaś… budownictwo?

Tak, zgadza się. Budowałam, murowałam, szpachlowałam, wierciłam. Dziś uważam, że ta decyzja była jedną z lepszych jakie podjęłam w swoim życiu.

Jak to wszystko się zaczęło?

Mój dziadek uczył mnie od dziecka takich prac. Nie chodziłam do przedszkola, bo często chorowałam. Spędzałam dużo czasu właśnie z nim i wtedy się tego wszystkiego uczyłam. Był moją inspiracją. Zamiast lalkami bawiłam się wiertarką. Byłam specyficznym dzieckiem.

Praca na budowie jest jedną z tych prac, w których nie widać płci pięknej. Czy to nie jest zbyt ciężka praca dla kobiety?

Na pewno jest to ciężka praca. Nie ma co się okłamywać, nie zrobię wszystkiego. Sam kierownik trochę mnie oszczędzał, ale to nie znaczy, że stałam i pachniałam. Nie wykonywałam takich czynności, jak wynoszenie gruzu czy cementu, ale robiłam wiele innych rzeczy, podawałam płyty, przenosiłam kotew, czy z pozoru łatwizna: wkręcałam dużo śrubek. Problem pojawiał się wtedy, kiedy robiłam to na wysokości, bez żadnych zabezpieczeń.

Myśląc o pracy na budowie widzę silnych mężczyzn, których głównym zadaniem jest dźwiganie, przenoszenie, podnoszenie, sklejanie.

Ale to tylko część – ważna, ale nie najważniejsza. W odróżnieniu od mężczyzn, jestem bardziej gibka. Łatwiej było mi wejść w jakieś wąskie, mało wygodne miejsca. Szczególnie potrzebna byłam przy pracach, gdzie panowie nie mogli się wcisnąć, albo gdyby weszli, to by to zepsuli. A ja porcelanowym krokiem bez problemu mogłam tam się dostać.

Czyli, że są plusy obecności kobiet na budowie?

Oczywiście, że są! Nie od dziś wiadomo, że kobieta jest bardziej zorganizowana, a czasami nawet bardziej zdeterminowana. Nie boję się wysokości. Kiedy wchodziłam na dach, a muszę przyznać, że niektórzy z tym wejściem mieli problem, ja pracowałam na samych szczytach, na jeszcze nie zamontowanych do końca belkach. Przez to oszczędzaliśmy wiele czasu, nie myśleliśmy nad tym jak się tam dostać, tylko szybko wchodziłam. Robiłam co musiałam i kolejna sprawa z głowy.

pexels-photo-583392.jpeg

Jak byłaś odbierana przez mężczyzn? Nie dziwili się?

Na początku oczywiście było to wielkie zaskoczenie dla nich, jak i dla mnie. Chyba nie potrafili się na początku do mnie przekonać. Był to ich taki mały, spocony, męski świat. Tylko męski. A kobiety dobrze wiedzą, co się dzieje, gdy próbuje się wejść buciorami do ich małego pudełeczka wolności. Z czasem trochę się rozluźniło. Zobaczyli, że jednak do czegoś się przydaję. Ludzie, których poznałam na budowie byli przemili i przezabawni. Po prostu dzień w dzień czułam się jakbym szła do mojej paczki kumpli, którzy stanęliby za mną murem.

Nie czuła się tam samotna? Kobieta musi się czasem wygadać.

Są różne kobiety. Byłam tam sama i szczerze – nie brakowało mi tam żadnej koleżanki. Koledzy świetnie wypełnili tą pustkę. W facetach lubię to, że są tacy zdecydowani, nie gadają, tylko działają. A wygadać się mogę mojej mamie.

Czego uczy taka praca?

Sprytu, przede wszystkim sprytu. Uczy tego, żeby pracować, ale się nie przepracować. W jaki sposób podnieść rzecz, ale by się nie przeciążyć. Na budowie trzeba wiele myśleć. Często widzimy robotników drogowych na ulicach, którzy stoją i patrzą. To jest lenistwo, ale jeśli osoba przez osiem godzin bez przerwy z całych sił będzie pracować, to szybko będzie musiała rzucić tę pracę. Po prostu nie da rady tyle wytrzymać. Wyniosłam także umiejętność organizowania sobie pracy. Dobrze zorganizowana praca potrafi wyeliminować wszystkie błędy. Każda pomyłka na budowie kosztuje kolejne godziny roboty, a czasem nawet rozpoczęcie wszystkiego od nowa. A z takich podstawowych rzeczy budowlanych… Myślę, że gdybym miała męża, to bez problemu umiałabym zmienić zawór czy założyć gniazdko. To na pewno pomoże mi w życiu.

building-joy-planning-plans

XXI wiek to okres równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Dużo mówi się o feministkach, czyli o kobietach, które chcą udowodnić społeczeństwu, że kobieta potrafi doskonale zastąpić mężczyznę w jego roli. Czy możesz sięi określić jako feministka?

Nie wiem. Wychowałam się w domu bez męskich członków rodziny. Moja mama i ja musiałyśmy przyswoić obowiązki, które wykonywali mężczyźni, musiałyśmy poradzić sobie same. Myślę, że czasy się zmieniają. Kobiety próbują wybić się poza swoje granice. Przez wiele lat jedyną pracą kobiety było sprzątanie, gotowanie i rodzenie dzieci.

Do dziś toczy się spór o wysokość zarobków na tych samych stanowiskach. Kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Jeszcze kilka lata temu ciężko było znaleźć kobiety na dyrektorskim stanowisku, czy kobiety prowadzące samochody ciężarowe. Czy budownictwo jest taką dziedziną, gdzie feminizm może wkroczyć?

Teraz feministki próbują pokazać, że one są lepsze od mężczyzn, że mogą same żyć na świecie i byłoby to dla nich ułatwienie. Nie wydaje mi się, że to prawda. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie widzę dziesięciu kobiet budujących dom czy naprawiających dach. Po pierwsze nie dogadałyby się, a po drugie nie mają tyle siły by podnieść belkę. Kierowałabym się raczej w stronę takiego stwierdzenia: Nie chcę wywyższać żadnej z płci. Jestem za równowagą.

Czy w związku z pracą spotkała się z jakimś rodzajem dyskryminacji?

Jest to bardzo częste, jeśli nie pracuję z moją ekipą. Czasem słyszę jakieś docinki, ale nie zwracam na nie uwagi, co mi to da? Kiedy chciałam zapewnić sobie inną pracę, nawet wykończeniową, to każda próba kończyła się fiaskiem. Wielokrotnie dzwoniłam do ludzi, w większości sytuacjach słyszałam odmowę. Ostatnio usłyszałam od pewnego Pana: Szkoda Pani. Mnie było szkoda tego Pana.

Czy to jest praca na całe życie?

Oczywiście, że nie! Potem bez przerwy jeździłabym po szpitalach. Popracuję trochę, zarobię na życie, a kiedy już zarobię, chciałabym zająć się dekoracją wnętrz. Od zawsze czułam się taką małą artystką i myślę, że to jest to, co chciałabym robić.

Czy masz jakieś marzenie?

Chciałabym zaprojektować i wybudować własny dom. Siedząc w nim myślałabym: Emilka – ty to zrobiłaś.

Co byś powiedziała kobietom, które chciałyby podjąć podobną pracę?

Chciałabym, aby uwierzyły w siebie i z determinacją dążyły do celu, bo my kobiety jesteśmy w stanie naprawdę dużo zrobić. I wbrew pozorom jesteśmy bardzo silne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s