FIT-FAT

Żyjemy w czasach, w których wiele kobiet stawia na zdrowy tryb życia i ćwiczenia. Jednak istnieje również ta część płci pięknej, której zapał gaśnie w chwili konieczności wdrążenia planu w życie.
Baby, weźcie się w garść.

„Jestem gruba”

Według Słownika Języka Polskiego PWN – GRUBY to „człowiek otyły”; „mający znaczną tuszę”. Otyłość natomiast oznacza „NADMIERNE nagromadzenie tkanki tłuszczowej w organizmie, przekraczające jego fizjologiczne potrzeby. (…) Otyłości towarzyszy nadwaga, czyli nadmierna masa ciała powyżej masy optymalnej”. Podkreślam NADMIERNA. Pozwolę sobie nie wyjaśniać już tego słowa.

Kiedy słyszę od szczupłej kobiety stwierdzenie „jestem gruba”, zalewa mnie krew.  Nie mam zielonego pojęcia, czy to sposób na zwrócenie na siebie uwagi, czy to głupota ujawniająca się w nierozumieniu wyjaśnionego w pierwszym zdaniu określenia. Jednak samo biadolenie o swojej wielkiej tuszy nie jest jedynym problemem.

Kobiety głośno mówiące o swoich kompleksach (które nie są zresztą uzasadnione faktycznym stanem) nie wykazują ich w praktyce. SĄ GRUBE, ale lubią pokazywać nogi, SĄ GRUBE, ale lubią oglądać swój tyłek w obcisłych spodniach, SĄ GRUBE, ale czasem zdarzy im się „przypadkowo” pokazać brzuch. Pytam – po co?

donut-eating-face-799255.jpg

Biedni faceci

Co mają począć partnerzy lub faceci obracający się w gronie grubasków?

Pochwalisz wygląd – źle, bo przecież nie mówisz prawdy i chcesz się podlizać. Nie pochwalisz –  na pewno podzielasz wydumaną opinię. To zasłona milczenia opadającą na jej otyłość.

Doradzisz, dla jej dobra, żeby zaczęła ćwiczyć, skoro przeszkadza jej tłuszczyk… Chyba nie muszę tłumaczyć, co to oznacza. Chcesz ją pocieszyć i kupujesz jej ulubiony słodycz? Mhm, świetnie, wspierasz ją w pogłębianiu otyłości. Nie daj Boże przytaknij na jakąś falę żali. Armagedon gotowy.

Wniosek jest jeden – nie ma na to rady. Nie jesteś w takiej chwili w stanie zrobić nic. Trzeba poczekać i modlić się, że kiedyś ta biedna kobieta zmądrzeje.

adult-adults-affection-984946.jpg

FIT/FAT- wybierz jedną z opcji

Ćwiczysz dla siebie, nie dla Instagrama. To, że zrobisz jeden trening i wstawisz zdjęcie na instastory lub wyślesz znajomym na Snapchacie nie zrobi z ciebie wysportowanej seksbomby, ale rozwiąże twój prawdziwy kompleks – pobudzi adorację innych. Posypią się serca. Zadanie spełnione. Grube ego połechtane.

Rusz się

Przeszkadza ci twoja wydumana tusza? Mam złą wiadomość – nie zmienisz tego oglądaniem filmików Ewy Chodakowskiej, czy nawet pobraniem aplikacji Anny Lewandowskiej. Żeby któraś z tych rzeczy przyniosła efekty trzeba…. wcielić je w praktykę. Nie ma innej metody. Niestety. Nie użalajmy się nad sobą. Coś ci nie odpowiada – pracuj nad tym. Nie chodzi o same efekty, ale o świadomość, że cokolwiek się robi, próbuje działać, poprawia się swoje samopoczucie i zdrowie. A przede wszystkim ułatwia również życie wszystkim dookoła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s