SZKOŁA PRZETRWANIA

Mijani na korytarzach, odrzuceni i niechciani. Życie szkolne to ciągła walka o względy innych. Dla jednych to okres, do którego chcą wrócić, a dla innych kilkuletni koszmar. Sytuacje jakie spotykają nas w młodości mają wpływ na nasze życie. Prześladowani, bici i poniżani. Czy tak powinny zachowywać się dzieci wobec siebie?

Dziurawe buty

W moim domu nie przelewało się, nie miałem pierwszorzędnych ubrań z najdroższych sklepów, ani butów Nike, bo nie było mojej rodziny po prostu na to stać.

Każdy dąży do zaspokojenia swoich potrzeb, takich jak bezpieczeństwo czy kontakt z innymi. Będąc uczniami musimy walczyć o przetrwanie, przypodobać się, poznać, zaprzyjaźnić się z nimi. Chcemy poczuć, że należymy do jakiejś grupy, że mamy obok osobę, na której możemy polegać. Piotrek nie dostał szansy, aby poznać to uczucie. Już pierwszego dnia szkoły został odrzucony przez rówieśników. Nikt ze mną nie porozmawiał, nikt do mnie nie podszedł, a ja sam bałem się z nimi porozmawiać. Nie mówiłem nic rodzicom, po co ich jeszcze bardziej martwić i tak robili wszystko, żebym miał jak najlepiej. Byłbym kolejnym kłopotem.  To jednak nie był jedyny problem, jakiemu Piotrek musiał stawić czoła. Pierwsze było odrzucenie, następnie zaczęły się wyzwiska, szyderstwa i obelgi. Nazywali mnie śmieciarz, bo według nich tak wyglądałem. To było tylko jedno z moich przezwisk. Brudas, woźny, sprzątacz, menel i wiele, wiele innych. Nie zwracałem na to uwagi. Gdy nie możemy zaspokoić swoich potrzeb, umysł młodego człowieka przestaje funkcjonować, nawet najprostsze czynności zaczynają sprawiać kłopoty. Tak rozpoczęły się problemy z nauką. Piotrek z trudem zdawał do kolejnych klas, coraz rzadziej pojawiał się na zajęciach. Wspomina, że opuszczał szkołę, bo codziennie towarzyszył mu strach. Jego sposobem na radzenie sobie z taką sytuacją było unikanie jakiejkolwiek konfrontacji z innymi. To jednak nie podobało się jego oprawcom. Pamiętam taką sytuację, że siedziałem pod klasą na zajęciach i trzymałem mój plecak pod pachą. Reszta stała pod parapetem i śmiali się, opowiadali jakieś historie z weekendu. Wtedy podszedł do mnie taki chłopak, wyrwał plecak z ręki i powiedział, żebym pokazał czego tak bronię. Wysypał wszystko na podłogę i rzucił plecak w moją stronę. Reszta klasy patrzyła na mnie jak zbieram rzeczy i śmiała się do łez. To było przykre.  Piotrek przez 6 lat musiał wysłuchiwać docinek w jego stronę – na temat dziurawych butów, brudnych koszulek czy starych spodni. Kiedy dostał od rodziców pierwszy telefon jedna z koleżanek zabrała mu go i wyśmiewała się, że takich już się nie używa i rzuciła nim o podłogę. W sumie nigdy to się nie skończyło, były lepsze i gorsze dni, ale mogło być gorzej. Tak długo trwająca sytuacja i brak wsparcia mocno odbiły się na psychice. Przez wiele lat czuł się samotny i niechciany. Spoczywał na nim pewien ciężar wyniesiony z młodości. Przesłaniał widok, zakłócał perspektywę, rzucał cień na całe życie. Nie da się sprawić, by zupełnie zniknął – można go jedynie rozproszyć, choć do tego potrzeba dużo światła. Nie zawsze to się udaje. Teraz życie Piotra obrało zupełnie inny kierunek. Dostał się na studia, gdzie został zaakceptowany. Nigdy chyba nie byłem szczęśliwszy.

Jedna wiadomość

Gdy przechodziłam korytarzem, wytykali mnie palcami, śmiali się ze mnie. Kiedy stałam gdzieś na korytarzu, mówili za moimi plecami, ale tak, żebym usłyszała, co mają o mnie do powiedzenia. Nachodzili mnie w domu, pojawiali się grupami pod moim blokiem, dzwonili do mnie domofonem – mówi Agata.

Historia nastolatki zaczęła się pod koniec I klasy liceum, kiedy jej prywatna korespondencja z kolegą trafiła do rąk każdego z uczniów. Z tego, co wiem, to on przesłał mojej koleżance z klasy nasze rozmowy, a później ona puściła je dalej. To były bardzo intymne rozmowy z podtekstem seksualnym – przyznaje. Jej relacje z rówieśnikami z dnia na dzień popsuły się. Na początku miała nadzieję, że sprawa szybko odejdzie w zapomnienie, a sama będzie mogła wrócić do normalnego szkolnego życia. Jednak tak się nie stało. – Na początku wytykali mnie palcami, śmiali się ze mnie. Każdy płaci za swój błąd, tak wtedy myślałam. Jednak mijały kolejne dni, a lincz społeczny trwał dalej. Stała się obiektem żartów, wyzwisk. Temat nadal był gorący i szykanowanie Agaty trwało dalej. W drugiej klasie było jeszcze gorzej. Wtedy się poddałam – Agata zaczęła opuszczać zajęcia, nie chciała chodzić do szkoły, udawała chorą, by znaleźć pretekst do opuszczenia zajęć. Wspomina o dwóch dziewczynach, które wyjątkowo często i okrutnie jej dokuczały. Już nie tylko na przerwach, ale także podczas zajęć, poprzez media społecznościowe i po lekcjach. Nauczyciele nie zwracali na to uwagi – nie widzieli problemu. Znalazła się w sytuacji bez wyjścia – ona kontra cała szkoła. Żaden z rówieśników nie chciał jej pomóc. Wręcz przeciwnie, z przyjemnością przyłączali się do gnębiącej grupy. Brakowało jej wsparcia. W klasie maturalnej w Agacie coś pękło, podczas jednych zajęć, gdzie została wyśmiana na oczach nauczycielki. Wybiegła z klasy i postanowiła zwrócić się o pomoc do psychologa szkolnego. Nie wytrzymałam, podeszłam do nauczycielki, powiedziałam, że muszę iść do psychologa. Poszłam, nareszcie się wygadałam. W tamtym momencie była to jedyna osoba z całej placówki, która podała mi rękę. Jednak ta pomoc nie była wystarczająca. Agata przestała uczęszczać na zajęcia, wtedy oprawczynie znalazły inny sposób dotarcia do swojej ofiary. Jedna z dziewczyn, które mnie atakowały, napisała post na klasowej grupie na Facebooku, że jeżeli jej koleżanka wyleci ze szkoły, to ona mnie zniszczy. Pojawiło się tam ok. 300 komentarzy, Pamiętam, że następnego ranka usiadłam przy komputerze, weszłam na Facebooka i czytałam to wszystko. Wtedy dotarło do mnie, że naprawdę mnie tam nie chcą, że jestem od nich inna, gorsza. Stwierdziłam, że mam dosyć, że nie chcę tam być. Od razu zrobiłam zrzuty ekranu, żeby mieć dowody.

Po tej sytuacji sprawa przybrała zupełni inny obrót. Rodzice, którzy nie widzieli wcześniej problemu, zgłosili sprawę na policję. Agata chciała również zmienić szkołę, jednak na tym etapie nie było to już możliwe. Ostatecznie dyrekcja zgodziła się na zmianę klasy, gdzie Agacie pierwszy raz od 3 lat udało się przeżyć dzień bez wyzwisk.

pexels-photo-736843.jpeg

Nowy

Nieustanna walka o akceptację i utrata 5 lat życia – tak okres szkoły podstawowej wspomina Dawid. Kiedy w II klasie podstawówki jego rodzina przeprowadziła się do innego miasta, Dawid był zmuszony zmienić szkołę. Adaptacja w nowych warunkach, okazała się zadaniem, któremu ciężko było sprostać. Przez cały czas niewiele osób zwracało się do mnie po imieniu, wszyscy mówili do mnie „Nowy”. Dla ośmioletniego chłopca nie był to dobry start. Nowe środowisko, nieznani ludzie. Przez większość czasu traktowano go jako osobę z zewnątrz, a nie członka grupy. Opowiadając o sytuacji w szkole często używa słowa patologia. Bójki były tam na porządku dziennym, a agresja wśród uczniów wszechobecna. Najbardziej lubiani byli nie ci, którzy się dobrze uczyli, ale ci, którzy umieli grać dobrze w piłkę, a gdy trzeba było, umieli się i bić – mówi Dawid. Został wychowany w rodzinie, która wpajała mu od młodości ważne wartości, takie jak poszanowanie innych i nauki. Musiał skonfrontować swoje łagodne usposobienie z rzeczywistością. Dodatkowo nie był dobry w piłkę nożna, co było istnym wyznacznikiem wartości danej osoby w grupie chłopców. Uważano go za kujona, śmiano się z niego i poniżano. Im bardziej był podatny na agresję ze strony rówieśników, tym częściej mu dokuczano. Miałem taki okres w życiu, że bałem się chodzić do szkoły, bo każdego dnia obawiałem się o to, co może mnie spotkać. Niestety nie było to prześladowanie tylko na tle psychicznym. Dawid wspomina szczególnie traumatyczną sytuację, która zdarzyła się w V klasie. Wracałem ze szkoły z kolegą, który też był obiektem prześladowania. Kupiliśmy po drodze coś do jedzenia i natknęliśmy się na dwóch chłopaków z naszej klasy. Zaczepili nas, chcieli ukraść nam nasze zakupy, chociaż nigdy wcześniej osobiście mi nie dokuczali, a chodziliśmy już kilka lat razem do tej samej szkoły. Próbowaliśmy uciec z tym kolegą, kiedy jeden z tej dwójki wykręcił mi rękę za palec, który akurat miałem wtedy złamany, a drugi zaczął mnie kopać w brzuch. Byłem w szoku, bo tych chłopaków nigdy wcześniej w ogóle nie kojarzyłem z taką agresją. Sprawa została zgłoszona w szkole, prawie skończyło się na policji. Dawid podkreśla, że nie samo pobicie czyni tę sytuację traumatyczną, ale to, że sprowokowały ją osoby, których nigdy by o to nie podejrzewał. To właśnie rany psychiczne, nie fizyczne, zadawały mu największy ból. Myślę, że to najbardziej destruktywnie wpływa na człowieka. Nawet te skrajne przypadki fizycznej przemocy nie równają się z tym, co się przechodzi wewnątrz. Dawid nie zmienił szkoły, ponieważ poznał przyjaciela, który pomógł mu przebrnąć przez ten trudny okres. Wraz z zakończeniem podstawówki opuścił to środowisko i uwolnił się od prześladowania.

Nie przesadzaj

„Nie przesadzaj” to zdanie, który każdy z pokrzywdzonych usłyszał. Udawano, że sytuacja nie ma miejsca, a co gorsza osoby te nie miały wsparcia strony osób dorosłych. Rodzice często bagatelizują problem- My też przez to przechodziliśmy i jakoś żyjemy, a nauczyciele nie chcą wychylać się, wolą milczeć, niż reagować. Nie patrzy się jednak na to, że rany, jakie takie sytuacje pozostawiły na psychice Agaty, Piotrka i Dawida do dziś są odczuwane. Ogólny strach przed ludźmi, brak zaufania do innych, to tylko kilka skutków braku reakcji. Być może gdyby nauczyciel wcześniej zareagował, nie doszłoby do sytuacji, w której chłopak zostałby pobity, a niewinna dziewczyna bała się o własne życie. Jednak nie pomyśleliśmy o innym aspekcie – jeśli ta osoba poczuje się samotna, niechciana jej sytuacja może potoczyć się w zupełnie innym, jeszcze straszniejszym, kierunku. W stronę samookaleczania się, bądź nawet samobójstwa. Dla obserwatorów taka sprawa wydaje się błaha – od czasu do czasu ktoś powie jakąś obelgę, rzuci wyzwiskiem – przecież to nic poważnego. W końcu w życiu są ważniejsze sprawy niż to, co sądzą o nas inni. Powagę sytuacji dostrzega się dopiero wtedy, gdy przestaje się widzieć szkołę z perspektywy dorosłego człowieka – jako placówkę, która służy edukacji uczniów, a zobaczy się w niej odrębny, zamknięty świat, rządzący się własnymi prawami, gdzie każda obelga lub wyzwisko stanowi odtrącenie od wspólnoty. Rodzice, jak i nauczyciele powinni zwracać większą uwagę na takie sytuacje i reagować.  Pora otworzyć oczy i stanąć z problem prześladowania twarzą w twarz i spróbować go pokonać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s