GDZIE ZACZYNA SIĘ CHOROBA, A KOŃCZĄ NIEPRZECIĘTNE UMIEJĘTNOŚCI?

Każdy człowiek jest inny. Człowiek postrzegany jako niepowtarzalna indywidualność znajduje coraz więcej zwolenników. Takie obserwacje bardzo cieszą, szczególnie, kiedy pomyślimy o wszelkich formach dyskryminowania ludzi, którzy wydają się nieco odstawać. Spotyka się coraz większą tolerancję w pracy na ludzi z tatuażami, burzliwą przeszłością, ale także ludzi niepełnosprawnych. Coraz więcej pracodawców zatrudnia osoby z zespołem Downa, lub autyzmem. Duża część społeczeństwa  nie zdaje sobie sprawy z tego, że mogą cierpieć na pewne dolegliwości, które gdyby zostały zdiagnozowane uznano by za chorobę psychiczną. Przykładem takiego schorzenia jest synestezja, tak zwane „pomieszanie zmysłów”.

Nie chodzi tutaj jednak o szaleństwo  czy zaburzenie osobowości. Synestezja polega na pewnych zmianach w procesie odbierania przez nasz mózg bodźców ze świata. Człowiek posiada pięć zmysłów, które pozwalają mu „smakować” świat takim, jakim jest, czyli: wzrok, słuch, smak, dotyk i powonienie. Synestezja polega właśnie na pomieszaniu tychże zmysłów ze sobą podczas odbioru jednego bodźca zewnętrznego. Pozwala to na zupełnie nowy i indywidualny sposób postrzegania świata przez synestetyka. Definicji tej przypadłości jest bardzo wiele, ponieważ każdy postrzega ją inaczej. Opisano wiele jej odmian, ze względu na to, że każdy synestetyk inaczej odczuwa swoją przypadłość, a raz ustalone wrażenia synestetyczne pozostają na zawsze takie same. Łączy ich jednak wymieszanie przynajmniej dwóch ze zmysłów, a najczęściej diagnozowanym przypadkiem jest barwne słyszenie. Polega to na tym, że dźwięki lub współbrzmienia wywołują wrażenia barwne, lub odwrotnie, barwy przywołują dźwięki. Ciekawym przykładem są tutaj muzycy, dla których każda nuta ma przypisany swój własny kolor. Umożliwia to dużo szybszy postęp nauki gry na instrumencie.

heidi-yanulis-334939-unsplash

Mówi się również, że takie osoby potrafią  „smakować dźwięki” oraz „czuć kolory”.

Są to bardzo trafne określenia, ponieważ synestetycy utożsamiają kolory z liczbami (lub odwrotnie, liczby z kolorami), zapachami, a nawet wrażeniem dotyku konkretnej części ciała. Przykładowo, człowiek, który patrzy na kolor niebieski – odczuwa chłód, natomiast widząc kolor czerwony, mimowolnie myśli o liczbach 4, 5 lub 6. Zjawiska te są trudne do zdiagnozowania, ponieważ synestezja towarzyszy człowiekowi od narodzin, co wiąże się z tym, że takie postrzeganie świata jest dla synestetyka rzeczą naturalną. Przez bardzo długi czas może on nie zdawać sobie sprawy z tego, że odbiera różne bodźce nieco inaczej niż pozostali. To właśnie jest dobry moment, żeby zadać sobie pytanie, czy synestezja jest w istocie chorobą?

Każdy człowiek ma inny poziom wrażliwości, inny sposób radzenia sobie z problemami czy też inne procesy odbierania świata. Jeden przedmiot dla różnych ludzi może być piękny lub szpetny, tandetny lub wyjątkowy. Dlaczego więc pomieszanie zmysłów mamy klasyfikować jako chorobę?

Od czego się zaczęło?

Zjawisko synestezji po raz pierwszy opisał Francis Galton pod koniec XIX wieku. Kiedy przedstawił on wyniki swoich badań innym naukowcom orzekli oni, że takiego doświadczenia zmysłowego można doznać jedynie pod wpływem narkotyków lub innych środków odurzających. Dziś wiemy, że statystycznie jedna na  20 tys. osób nie musi zażywać psychotropów, żeby odczuwać świat inaczej i smakować go mieszaniną wszystkich swoich zmysłów. Jedynym zagrożeniem wynikającym z synestezji jest swoiste wrażenie szumu informacji. Może ono jednak równie dobrze wynikać z temperamentu i osobowości człowieka.

Wieloletnie badania ukazały, że synestezja w przeważającej liczbie dotyka kobiet, oraz osoby, które mają zdolności twórcze i artystyczne. Zaczęto również prowadzić badania nad możliwością dziedziczenia synestezji. Jak dotąd jednak nie udało się tego udowodnić.

Naukowcy przez cały czas doszukują się przyczyn powstawania tej przypadłości. W wyniku tych poszukiwań jak dotąd powstały dwie teorie, z których jedna mówi o tym, że za pomieszanie zmysłów odpowiadają dodatkowe połączenia w mózgu, które  łączą obszary normalnie ze sobą niepołączone.

Druga teoria opiera się na założeniu, że ilość połączeń synaptycznych jest taka sama, za to powodem synestezji jest zachwianie równowagi pomiędzy hamowaniem i wyciszaniem docierających do mózgu impulsów.

linh-pham-221033-unsplash

Czy synestezja może być niebezpieczna?

Jedną z najbardziej skrajnych odmian tej dolegliwości jest synestezja audiomotoryczna. Dotknięty nią człowiek zmuszony jest przyjmować rozmaite pozycje ciała, odpowiednio do słyszanych dźwięków. Jest to jednak niezwykle rzadkie zjawisko.

Powszechnym jest fakt, że zjawisko synestezji przyczyniło się do rozwoju sztuki oraz niewykluczone, że wieki temu było bardzo pomocne przy tworzeniu się mowy.

Czy w takim razie synestezja jest chorobą? Błędnym zaprogramowaniem pracy naszego mózgu? Czy fenomenem, niezwykłym darem, który pomagał naszej cywilizacji iść do przodu? Ze względu na skrajne odmiany tej przypadłości synestezja znajduje się w spisie chorób psychicznych. Warto jednak mieć na uwadze profity, które mogą wynikać z odmienności postrzegania świata przez synestetyka, zarówno dla niego samego, jak i dla nas wszystkich.

Źródło: psychiczne.choroby.biz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s